Uwaga! Hosting Webplus konczy dzialalnosc z dniem 31.07.2019r. Wiecej informacji tutaj.



Poprzedni temat «» Następny temat
Przesunięty przez: Irene Adler
2014-05-10, 16:51
ZAWIESZAM DO ODWOŁANIA!!!!!Tajemnica rodu Havegraves
Autor Wiadomość
Moran 
Samiec alfa


Wiek: 21
Dołączył: 21 Mar 2014
Posty: 430
Wysłany: 2014-05-04, 20:00   

Kiedy chwilę później na korytarzu pojawili się ratownicy, postanowił pomóc. Wstał, otrzepał spodnie i podszedł do jednej z poszkodowanych osób.
- Potrzymaj tu - rzucił facet, podkładając nosze.
Wykonał polecenie i pomógł przy reszcie. Całość trwała niecałe pięć minut. Odjechali zaraz potem.
_________________

Karta postaci
Telefon
 
 
Elaine Dawson 
*skrybu skrybu*


Wiek: 27
Dołączyła: 16 Mar 2014
Posty: 497
Skąd: Cardiff / Londyn
Wysłany: 2014-05-05, 19:30   

Ratownicy pojawili się w miarę szybko, jak na paskudną pogodę panującą na zewnątrz. Sprawnie poradzili sobie z nieprzytomna dziewczyną, zbadali Bad, a chłopaka postanowili zabrać na obserwacje. Służący przenieśli Bad do sypialni w niezadymionym skrzydle zamku. Edgar podziękował gościom na pomoc, postanowił, że najwyższa pora rozejśc się do sypialni.
_________________

Ostatnio zmieniony przez Elaine Dawson 2014-05-05, 19:45, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Elaine Dawson 
*skrybu skrybu*


Wiek: 27
Dołączyła: 16 Mar 2014
Posty: 497
Skąd: Cardiff / Londyn
Wysłany: 2014-05-05, 19:45   

Elaine oparta o ścianę obserwowała sprawne poczynania Molly, całe szczęście, że tutaj była. Gdyby nie szybka reakcja patolog, całe zajście mogło skończyć się o wiele gorzej. W całym tym zamieszaniu nawet nie zauważyła, kiedy Sherlock gdzieś się ulotnił, za to resztę obrazu przysłoniła jej burza loków. Potem już był tylko syk i podłogę korytarzyka pokryła gruba warstwa piany.
- Rano wszystko się wyjaśni, chociaż... - odgarnęła za uszy odymione włosy podchodząc do dziewczyn. Sama była wyczerpana, ale dobrze słyszała pomruki Timmiego. Zalotów się chłopakowi zachciało, teraz kilka razy się zastanowi, zanim się na coś takiego zdecyduje. - To był wypadek, a coś czuję, że następne dni pełne będą wydarzeń, które wypadkami raczej nie będą.
Odkaszlnęła jeszcze kilka razy, w tym pokoju zdążyła się nałykać trochę dymu, co rano pewnie będzie skutkowało tym charakterystycznym, tępym bólem głowy.
- Edgar ma rację, zostało nam jeszcze kilka godzin... Chyba wypadałoby się przespać.
_________________

 
 
Sherlock Holmes 
Consulting detective


Dołączył: 03 Kwi 2014
Posty: 616
Wysłany: 2014-05-05, 20:25   

Celowo wybrał to miejsce. Czuł zbliżający się ból głowy, jeden z najgorszych, więc starał się sobie pomóc. Kilka łyków świeżego powietrza złagodzą zatrucie dwutlenkiem węgla. Wyobrażał sobie jak hemoglobina z otwartością wita nie ten związek co trzeba i opłakane skutki dla organizmu. Niekoniecznie jego. Były osoby, które nawdychały się więcej lub mniej. On potrzebował czystości umysłu, by móc normalnie funkcjonować. Paraliż związany z jakimkolwiek urazem był dla niego tym co najgorsze. A on potrzebuje swoich zdolności właśnie teraz. W ostatnią spokojną noc
Zamknął oczy i wziął głęboki oddech. Przetrzymał chwilę powietrze w płucach i powoli je wypuścił.
Najwyraźniej hrabia miał inną definicję 'spokoju'. Nie myślał już po pożarze, który przy głupcach występuje ot, bez powodu. Znał przypadki ludzi, którzy bawili się ogniem zapominając o konsekwencjach, wzniecali niechcący pożary. Myślał raczej o spotkaniu, o widmie jego powtórki i kolejnej rundy gry, w której nie chciał przegrać ani nawet zremisować. Myślał o tym, co może się wydarzyć w nocy i co może to za sobą pociągnąć.
Dopiero po chwili poczuł, że na dworze było chłodno. Zabawne o czym potrafi zapomnieć jednocześnie pamiętając tak wiele. Podświadomie ustala priorytety i często zdarza mu się nie pamiętać o najzwyklejszych czynnościach. Tak jak na przykład o mijanym czasie.
Otworzył oczy wpychając ręce do kieszeni. Wyczuł pudełko papierosów i zawahał się. Teraz potrzebował nikotyny, szybko jednak zrezygnował. Na tę chwilę wystarczy mu inny rodzaj dymu. Tak jak myślał - jego umysł musiał pozostać czysty.
_________________

You…You never felt pain, did you. Why did you never feel it? Pain…
 
 
Moran 
Samiec alfa


Wiek: 21
Dołączył: 21 Mar 2014
Posty: 430
Wysłany: 2014-05-05, 20:42   

Z lekkim tylko zmęczeniem podniósł się, by odejść do swojego pokoju. Do traumatycznych, zagrażających życiu i ogólnie powiedziawszy nieprzyjemnych zdarzeń losowych zdążył się już przyzwyczaić, a zmęczenie dopadało go tak często, że tylko w bardzo rzadkich chwilach go nie odczuwał. Dla niego ten wieczór, prawie noc, był jak najzwyklejszy wieczór na zleceniu.
- Dobranoc - rzucił jeszcze na odchodne, przechodząc obok kobiet.
_________________

Karta postaci
Telefon
 
 
Marysia Suede 
Dedukcja w szlafroku


Pomogła: 9 razy
Wiek: 25
Dołączyła: 16 Mar 2014
Posty: 754
Skąd: Londyn
Wysłany: 2014-05-05, 23:39   

- Cieszę się, że wszyscy otrzymali pomoc na jaką zasługiwali.
Zakręciło jej się w głowie, jej ręka automatycznie wystrzeliła na bok w poszukiwaniu oparcia i wylądowała na ramieniu Molly. To był sygnał, że musiała natychmiast opuścić to pomieszczenie. Gdyby została trochę dłużej, pewnie czułaby się jak wieloletni palacz.
- Wybaczcie, ja czuję się... obrzydliwie - wykrztusiła z trudem. Dym zaczął szczypać ją w oczy i usta. Poczuła łzy formujące się w kącikach oczu, więc zamrugała kilkakrotnie.
- Przepraszam za pianę - rzuciła nieśmiało jeszcze przed wyjściem i czmyhnęła na korytarz. Z trudem przypomniała sobie drogę do sypialni.
Gdy niemal wczołgał się do pokoju, z niezadowoleniem zauważyła, że okno pozostało otwarte od czasu jej ewakuacji. Cieszył ją niespodziewany dopływu tlenu, ale panujący na dworze chłód, który na początku rzeczywiście dawał pewien rodzaj ulgi dla rozgrzanej skóry, teraz stawał się nie do zniesienia.
Z jękiem podeszła do szafy w kącie pokoju i uchyliła drewniane drzwiczki, zaglądając do środka. Wspinając się na palcach, przejechała dłonią po górnej półce, natrafiając szybko na wełniany koc. Przytuliła go do piersi i z zamiarem pójścia spać odwróciła się do łóżka. Z szafki wytoczyła się jednak walizka Mary i z głuchym stukotem opadła na zdobiony dywan, ocierając się przy okazji o nogę dziewczyny.
- Życie ci niemiłe, kobieto? Pakuj manatki i znikaj stąd jak najszybciej - zdawał się mówić przedmiot.
Suede usiadła po turecku na podłodze przygryzając nerwowo paznokieć. Targały ją rozmaite uczucia utrudniające podjęcie ostatecznej decyzji.
Co ją tu trzymało? - wiedziała doskonale, było to widmo niedostępnej tajemnicy, które napełniało ją podekscytowaniem. Czy warto jednak ryzykować życie dla odkrywania plam na honorze szlacheckiej rodziny?
Oparła w zamyśleniu kark o bok łóżka. Nie zdążyła nawet nad czymkolwiek się dokładniej zastanowić, tylko odpłynęła ze zmęczenia.
_________________
 
 
Molly Hooper 
The pathologist


Pomogła: 4 razy
Wiek: 36
Dołączyła: 16 Mar 2014
Posty: 382
Skąd: Stamford
Wysłany: 2014-05-07, 16:30   

Wdzięczna za zrozumienie odpowiedziała Marysi słabym uśmiechem. Dziewczyna miała rację - Molly była wyczerpana. Cała sytuacja była stresowa, do tego było długo po pierwszej w nocy. Nie odpoczywała zbyt długo po przybyciu do zamku, chciała się wyspać w tą (ostatnią) noc, ale nagły wybuch pożaru jej w tym przeszkodził. A wszystko przez nieodpowiedzialność młodego służącego...
Molly zamieniła jeszcze kilka słów z przybyłymi ratownikami. Zdziwiła się, kiedy zauważyła wśród nich znajomą twarz Morana. Snajper Moriarty'ego pomagający rannym? Przez myśl jej przeszło, że być może mężczyzna wcale nie jest taki zły, jednak chwilę później wybiła sobie to głowy, karcąc się za swój optymizm.
Widząc, że nie jest już potrzebna przy rannych wróciła do Marysi i El. Usłyszała jeszcze, dobiegające zza pleców ciche "dobranoc". Nie musiała się odwracać, aby rozpoznać Morana.
- Po tym małym wypadku zapowiada się... dość ciekawie - odpowiedziała Elaine trochę zachrypnięta. I u niej widoczne były skutki przebywania w wydobywającym się z pokoju dymie. Odchrząknęła lekko. - Taak... - nie dokończyła i chwyciła za łokieć Marysię, która najwyraźniej już całkiem padała z nóg. - W porządku - uśmiechnęła się do niej lekko. - Ja też już się położę. Ale najpierw... chyba przydałby mi się szybki prysznic - westchnęła. - Dobranoc - pożegnała się z El i wróciła do swojego pokoju.
Kiedy przekroczyła próg swojej zamkowej sypialni całkiem zapomniała o prysznicu i tak jak stała - ubrana w zabrudzony i śmierdzący dymem szlafrok - wślizgnęła się pod przyjemną pościel. Nie musiała długo czekać na Morfeusza.
_________________
 
 
Sherlock Holmes 
Consulting detective


Dołączył: 03 Kwi 2014
Posty: 616
Wysłany: 2014-05-07, 18:19   

Zakołysał się na długich nogach wlepiając puste spojrzenie przed siebie. W ciemności było coś, co działało na niego kojąco. Otaczająca go cisza, znajomy i przyjemny chłód poprawiał samopoczucie, a kojące powietrze było, w zaistniałej sytuacji, lekarstwem dla jego organizmu.
Spojrzał w niebo zastanawiając się nad godziną. Większość prawdopodobnie poszła już spać. Ciekawe ile z nich zasnęła. On na razie tego nie planował. Za to zastanawiał się, czy nie wykorzystać okazji i nie udać się, pod osłoną nocy, na spacer po zamku.
Wziął głęboki oddech.
To będzie długa noc.
_________________

You…You never felt pain, did you. Why did you never feel it? Pain…
 
 
Elaine Dawson 
*skrybu skrybu*


Wiek: 27
Dołączyła: 16 Mar 2014
Posty: 497
Skąd: Cardiff / Londyn
Wysłany: 2014-05-07, 20:15   

Z lekkim uśmiechem odprowadziła Marysię wzrokiem dopóki ta nie zniknęła w kolejnym korytarzu, dopiero wtedy przeniosła spojrzenie na Molly.
- Mam nadzieję, że na tę noc to były wszystkie wrażenia, na więcej chyba nie jestem gotowa. - zaśmiała się cicho. - Śpij dobrze, Molly.
Dopiero gdy kobieta zniknęła jej z oczu, pozwoliła sobie na ciężkie westchnięcie, a uśmiech na dobre zniknął jej z twarzy. Już dawno nie była tak bardzo zmęczona, a zdawała sobie przecież sprawę, że od rana ich wszystkich czeka coś znacznie gorszego, o wiele niebezpieczniejszego niż to nocne zajście. Nagle zatrzymała się na środku korytarza, zdjęła buty i na boso, bez pośpiechu ruszyła w stronę swojej sypialni. Wciąż czuła wokół siebie swąd dymu, a ból w skroniach, choć jeszcze w niewielkim stopniu, już niedługo miał dać się jej we znaki. Nie była pewna, czy zaśnie. Co prawda pożar był wypadkiem, ale czego mogli się spodziewać już za kilka godzin? Ktoś normalny z pewnością już pakowałby swoje rzeczy szykując się do wyjazdu, daleko stąd. I nie zdziwiłaby sie, gdyby na śniadaniu zabrakłoby co poniektórych twarzy. Z drugiej strony wiedziała, że Kain nie mógł wybrać lepiej.
Tymczasem zatrzymała się przed drzwiami swojej sypialni, a po chwili otwierała już okno na oścież nie przejmując się panującą w pokoju ciemnością. Tak było dobrze, musiała odetchnąć, pozbyć się tej suchości w ustach. Oparła się o kamienny parapet, przymknęła powieki. Powietrze przesycone było wilgocią, deszcz miał padać jeszcze długo, być może jeszcze intensywniej. Zdecydowanie nie przepadała za Szkocją.
Zegary w zamku wskazywały drugą w nocy.
_________________

 
 
Moran 
Samiec alfa


Wiek: 21
Dołączył: 21 Mar 2014
Posty: 430
Wysłany: 2014-05-07, 21:31   

Był wykończony. Bardziej niż zwykle. Dlatego tak bardzo zdziwiło go, jak przyjemną perspektywą było wstanie jak najpóźniej. Zwykle tego nie robił, wciąż zabiegany wstawał o świcie i cztery godziny snu to był jego rekord przez te lata pracy dla Jima. Kiedy doszedł wreszcie do przydzielonego mu pomieszczenia, przebrał się szybko, przemył przynajmniej twarz i padł wyczerpany na łóżko, mając nadzieję na długą, bardzo spokojną noc. Zasnął, próbując przykryć się kocem.
_________________

Karta postaci
Telefon
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Nie możesz pisać nowych tematów
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  





Copyright
Nagłówek został wykonany przez Rysię, a ogłoszenie i stopka przez Miss.
Za styl dziękujemy corazon
więcej znajdziesz na stronie.
Fora bff
Pszemek
Fora partnerskie
HogwartDream


Strona wygenerowana w 4,36 sekund. Zapytań do SQL: 9